Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
PPK_baner_gora_2.jpg

Konsekwencja i dobre nawyki

2014-05-27
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z prof. Ireną Lipowicz, Rzecznikiem Praw Obywatelskich
 
Jak Pani Rzecznik ocenia debatę na temat pijanych kierowców, która rozpoczęła się na nowo po tragedii w Kamieniu Pomorskim? Które wątki zasługują na szczególną uwagę?

Ta debata była potrzebna od dawna. I dobrze się stało, że po tragicznym wypadku w Kamieniu dyskusję podjęły instytucje publiczne, partie polityczne, eksperci oraz media. Niemal wszyscy zaczęli zastanawiać się, co zrobić, aby zmniejszyć liczbę wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców. Najważniejsze wątki, które pojawiły się podczas tej debaty, to moim zdaniem nieuchronność kary dla sprawców i zmiana podejścia społeczeństwa w kwestii tolerowania osób jeżdżących po alkoholu.

W przypadku tragedii w Kamieniu Pomorskim szczególnie bulwersujący okazał się fakt, że pijanemu kierowcy towarzyszyła pasażerka, która musiała zdawać sobie sprawę z jego stanu. W wywiadzie dla radiowej Trójki z 2 stycznia br. wyraziła Pani nadzieję, że dramat, do którego doszło, okaże się przełomem w społecznym postrzeganiu pijanych kierowców. Jak można w sposób skuteczny walczyć z tolerancją dla jazdy pod wpływem alkoholu? Co Pani zdaniem wpływa na wysoki poziom społecznego przyzwolenia w tym zakresie?

Niestety w Polsce mamy niezwykle wysoki poziom tolerancji społecznej dla pijanych kierowców. Zakładanie, że nic złego nie może się zdarzyć, to typowo krótkowzroczne myślenie, które niejednokrotnie kończy się tragedią na drodze. Tak naprawdę scenariusz tego typu nieszczęśliwych zdarzeń jest bardzo podobny – w momencie decyzji o jeździe nikt z otoczenia nie podejmuje skutecznych prób, aby zapobiec tragedii. Ludziom brakuje po prostu wyobraźni albo odwagi, żeby się przeciwstawić. Dlatego tak ważne jest pokazywanie, jak należy reagować w sytuacji, gdy ktoś ze znajomych chce prowadzić po pijanemu. Skutecznym narzędziem do nauczenia i wykształcenia właściwych nawyków powinny być kampanie społeczne i medialne. Potrzebujemy tutaj konsekwencji.

We wspomnianym wywiadzie dla radiowej Trójki wyraziła Pani przekonanie, że „jeżeli społeczeństwo jest tolerancyjne [wobec tych strasznych przestępstw], to będzie tolerancyjny prokurator, policjant, będzie tolerancyjny sędzia”. Bardzo proszę o rozwinięcie tego wątku. Czy powszechna tolerancja dla pijanych kierowców może mieć wpływ na postawę organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości?

Muszę przyznać, że wspomniane już powszechne przyzwolenie na jazdę pod wpływem alkoholu uruchamia niekiedy pewien niebezpieczny automatyzm i zobojętnienie wśród przedstawicieli organów ścigania czy wymiaru sprawiedliwości, mimo że przecież chodzi o ludzkie życie. Dlatego kary dla sprawców bywają mało dotkliwe. Gdy sąd orzeknie już karę więzienia, to bywa też tak, że przepełnione zakłady karne nie są w stanie przyjąć skazanych, a sprawcy, czekając na wykonanie wyroku, często nie są objęci żadnymi programami „resocjalizacyjnymi”.

Po tragedii w Kamieniu Pomorskim duża część społeczeństwa wyraziła przekonanie o konieczności zaostrzenia kar wobec pijanych kierowców. Inni zwrócili uwagę, że istotna jest przede wszystkim determinacja w karaniu osób dopuszczających się jazdy pod wpływem alkoholu w ramach obecnie obowiązujących przepisów prawa oraz nieuchronność kary. Które stanowisko jest Pani bliższe? Czy zmiana prawa i/lub większa konsekwencja oraz zaangażowanie organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości może wpłynąć na to, że jazda pod wpływem alkoholu wreszcie spotka się z powszechnym potępieniem?

Myślę, że konsekwentne egzekwowanie istniejącego prawa i korzystanie z możliwości, które daje ustawodawca w tym zakresie, mogą pomóc w walce z nietrzeźwymi kierowcami. Tu nie trzeba jakiegoś nagłego i głębokiego zaostrzenia przepisów. Sądy mają możliwość bardzo surowego karania pijanych kierowców, ale zwykle orzekane są kary w zawieszeniu, co często nie zapobiega w wystarczający sposób powrotowi do przestępstwa. Jestem za większą determinacją w karaniu, jak również za stosowaniem kar, których wymiar byłby społecznie bardziej użyteczny, np. poprzez pracę na rzecz instytucji zajmującej się ofiarami wypadków komunikacyjnych. Niezbędna jest też lepsza ustawa o biegłych pracujących na miejscach wypadków, ponieważ prowadzenie postępowania często wydłuża brak dostatecznie rzetelnych i szybkich ekspertyz. Tacy specjaliści powinni od razu znaleźć się na miejscu wypadku i być do dyspozycji sądu.

Wszystkie te działania, zarówno w zakresie legislacji, jak i praktyki postępowania wymiaru sprawiedliwości, powinny się układać w długoletni, konsekwentny program. Nie powinniśmy reagować tylko na wypadki, wprowadzać zmiany pod wpływem emocji, bo powoduje to jedynie większy chaos. Potrzebna jest systematyczna praca, mamy bowiem do czynienia z problemem, który będzie narastał – samochodów i kierowców będzie coraz więcej, a zatem i więcej zagrożeń.