Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
PPK_baner_gora_2.jpg

Twoja reakcja może uchronić przed tragedią

2014-05-21
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z Iloną Buttler, psychologiem transportu z Instytutu Transportu Samochodowego
 
Skąd bierze się w nas skłonność do ryzyka, np. wsiadanie do samochodu z nietrzeźwym kierowcą?

Myślę, że po prostu nie doceniamy zagrożeń związanych z prowadzeniem samochodu po spożyciu alkoholu. Stan nietrzeźwości jest często kojarzony w Polsce z zaburzeniami równowagi podczas chodzenia, dużymi trudnościami z wysławianiem się, czasem z nagłym zasypianiem. Jeżeli nasz kierowca nie ujawnia takich zachowań, uważamy, że jest w stanie prowadzić samochód, a nam nic  nie grozi. Pamiętam sędziego, który opowiadał o świadku zeznającym w prowadzonej przez niego sprawie, który miał ponad trzy promile alkoholu w organizmie. Uczestnicy procesu zorientowali się jednak dopiero po zakończeniu składania przez niego zeznań, kiedy ta osoba musiała puścić barierkę i wrócić na swoje miejsce. Niestety na podstawie tego zdarzenia sędzia doszedł do wniosku, że przepisy regulujące problem obecności alkoholu w ruchu drogowym w Polsce są zbyt surowe. 

Tymczasem prowadzenie pojazdu to działanie, które trudno nawet porównać do składania zeznań w sądzie. Alkohol ma destrukcyjny wpływ na naszą sprawność działania na kierownicą i praktycznie nie ma dawki alkoholu, która nie miałaby wpływu na nasze zachowanie w ruchu drogowym.  Oczywiście im więcej alkoholu wypijemy, tym więcej funkcji istotnych dla bezpieczeństwa jazdy jest zaburzony.

Czy podziela Pani pogląd – rozpowszechniany przez media zwłaszcza po tragedii w Kamieniu Pomorskim – że w Polsce panuje przyzwolenie społeczne dla pijanych kierowców?

Z badań opinii społecznych prowadzonych w Polsce wynika, że w porównaniu do obywateli innych krajów europejskich Polacy mają bardzo negatywny stosunek do osób jeżdżących po alkoholu. Te deklaracje nie zawsze jednak przekładają się na rzeczywiste zachowania w ruchu drogowym. Cały czas wielu kierowców po spożyciu alkoholu wsiada za kierownicę samochodu, bardzo wiele osób też nie reaguje, gdy widzi nietrzeźwą osobę próbującą uruchomić samochód. Niektóre osoby wręcz powierzają im swoje życie i zdrowie wsiadając do samochodu. Zdecydowanie jest to obszar, gdzie wiele jest jeszcze do zrobienia.

Ale problem społecznego przyzwolenia dla pijanych kierowców ma szersze uwarunkowania. W dyskusji medialnej, która prowadzona była po wypadku w Kamieniu Pomorskim, często przypominano o liberalizmie polskich sądów wobec nietrzeźwych kierowców. Polityka prewencyjna państwa wobec alkoholu jest niejednoznaczna, mamy duży nierozwiązany problem spożywaniem alkoholu przez osoby niepełnoletnie, wreszcie co pewien czas słyszymy o bezkarności osób prowadzących pojazdy po spożyciu alkoholu tylko dlatego, że są objęte działaniem różnych immunitetów. To tylko przykłady, ale tego typu sytuacje utwierdzają kierowców w przekonaniu, że prowadzenie pojazdu po alkoholu wcale nie musi oznaczać negatywnych konsekwencji, a nawet, gdy dojdzie do zatrzymania, kara za jazdę po spożyciu alkoholu nie będzie dla niego dotkliwa. 

Nietrzeźwego kierowcę może powstrzymać od jazdy osoba postronna. W praktyce rzadko tak bywa. Z czego to wynika?

Przyczyn takiej sytuacji może być wiele. Niektóre osoby nie reagują, bo po prostu nie widzą problemu w prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu. Podczas jednej konferencji widziałam ciekawy film. Dziennikarka grała rolę osoby, która chciała wyprowadzić samochód z zatłoczonego parkingu. Zatrzymywała więc przechodzące tamtędy osoby i prosiła je o pomoc, przyznając, że wcześniej piła alkohol i boi się podczas manewrowania na parkingu uszkodzić samochód.  Okazało się, że w takiej sytuacji znalazła kilku ochotników, którzy pomogli jej wyprowadzić samochód z parkingu. Ci ludzie wiedzieli, że mają do czynienia z nietrzeźwym kierowcą, który za chwilę wsiądzie do samochodu i rozpocznie swoją jazdę.

Prawdopodobnie część biernych osób uważa, że powstrzymanie nietrzeźwych kierowców to zadanie policji i nie widzą swojej roli w tych działaniach. Wreszcie wiele osób może się obawiać negatywnych konsekwencji interwencji, np. wulgarnej lub agresywnej reakcji powstrzymywanej osoby, czy pojawienia się negatywnych opinii w najbliższym środowisku – np. otrzymania miana donosiciela, szpiega, osoby nie wartej zaufania, której lepiej ponownie nie zapraszać na spotkania.

Jeśli złodziej wyrywa kobiecie torebkę na ulicy albo dokonuje innego pospolitego przestępstwa, którego skutek widać natychmiast, to reakcje ludzi są natychmiastowe – rzucamy się w pogoń za złodziejem, dzwonimy po policję. A przecież ktoś, kto wsiada po pijanemu za kierownicę, potencjalnie jest sprawcą znacznie poważniejszego przestępstwa – może pozbawić kogoś życia.

Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że musimy zacząć od zmiany sposobu patrzenia na problem jazdy po alkoholu. Stan nietrzeźwości kierowców, czy – szerzej – użytkownika drogi, nie jest prywatną sprawą danej osoby. Te osoby mogą i często zagrażają życiu lub zdrowiu innych użytkowników dróg. Nasza reakcja nie jest więc pogwałceniem czyjejś wolności osobistej, jest próbą ochrony innych osób przed niebezpieczeństwem. Prawdopodobnie dzisiaj w ogóle nie mówilibyśmy o tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdyby wcześniej zareagowały osoby, które widziały, że kierowca pije alkohol i potem wsiada do samochodu. Dotyczy to też pasażerki samochodu, która – jeżeli wierzyć doniesieniom medialnym – była trzeźwa.

Musimy nauczyć się, jak skutecznie reagować w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że podczas kampanii „Powstrzymaj pijanego kierowcę” uda się zebrać i upowszechnić najlepsze metody. Wiele wskazuje na to, ze sposób naszej interwencji powinniśmy dostosować do charakteru relacji, jakie wiążą nas z daną osobą. W przypadku osób obcych najlepszym rozwiązaniem jest skontaktowanie się z odpowiednimi służbami i skoordynowanie naszych działań z ich aktywnością. Natomiast, jeżeli jest to osoba, którą znamy – ktoś z rodziny, przyjaciele, znajomi, osoby, z którymi pracujemy – możemy próbować rozwiązać problem samodzielnie, bo mniej więcej wiemy, w jaki sposób może zareagować na nasze zastrzeżenia i czego się po niej spodziewać.

Oczywiście nie zawsze nasze przewidywania muszą się potwierdzić. Wiele lat temu podczas spotkania w moim domu zwróciłam uwagę koleżance, że powinna zostawić samochód, bo piła alkohol. Doszło do bardzo nieprzyjemnej dyskusji w obecności innych osób. Udało mi się wtedy zablokować możliwość jazdy po spożyciu alkoholu, ale nasze stosunki zawieszone zostały na kilka lat. Być może błędem było to, że świadkami naszej wymiany zdań byli wszyscy uczestnicy spotkania. Może należało raczej odciągnąć ją na bok i tam przekazać zastrzeżenia, a inne osoby angażować dopiero wtedy, gdy ta pierwsza próba zakończyłaby się niepowodzeniem.

Jakie działania prewencyjne dotyczące pijanych kierowców rekomenduje Instytut Transportu Samochodowego?

Instytut Transportu Samochodowego cały czas będzie wspierać przedsięwzięcia zmierzające do ograniczenia zagrożeń związanych z obecnością alkoholu w ruchu drogowym. Od kilku lat promujemy hasło „Zero alkoholu w ruchu drogowym” i myślę, że mimo wielu problemów jesteśmy w stanie w Polsce osiągnąć ten cel. Współpraca z mieszkańcami Polski przy ujawnianiu nietrzeźwych kierowców jest naszym zdaniem jednym z najbardziej obiecujących kierunków działania.

Proponujemy także modyfikację dotychczas prowadzonej polityki prewencyjnej wobec nietrzeźwych kierowców. W największym skrócie chodzi o wprowadzenie rozwiązań, które ukierunkowane będą na korektę ryzykownych zachowań, a nie tylko na karanie zatrzymanych kierowców. W Polsce potrzebne jest nam lepsze wyważenie tych dwóch sposobów oddziaływania. Wśród nowych propozycji znajdują się m.in. wprowadzenie blokad alkoholowych, czyli urządzeń, które uniemożliwiają uruchomienie silnika samochodu, jeżeli kierowca jest nietrzeźwy. Postulujemy także przygotowanie programów reedukacyjnych dla osób uczestniczących w ruchu drogowym po spożyciu alkoholu. Uważamy, że należy opracować skuteczniejsze programy edukacyjne dla różnych grup polskiego społeczeństwa (w tym zwłaszcza dla młodzieży) i skoordynować kampanie informacyjne.

Proponujemy także wprowadzenie administracyjnego trybu zatrzymywania prawa jazdy osobom, które po raz pierwszy zatrzymane zostały za jazdę po spożyciu alkoholu, a stężenie alkoholu nie przekroczyło 0,5 promila. Jednostką odpowiedzialną za realizację tej procedury byłyby wydziały komunikacji, a decyzję o warunkach odzyskania prawa jazdy podejmowałyby odpowiednie komisje z udziałem m.in. przedstawicieli społeczności lokalnych. Wśród naszych postulatów jest także wprowadzenie problemowo zorientowanych sądów (tzw. DUI Court) dla osób, które prowadziły pojazd przy stężeniu alkoholu przekraczającym 0,5 promila. Decyzje o wysokości kary oraz o działaniach ukierunkowanych na korektę ryzykownych zachowań podejmowałyby multidyscyplinarne zespoły pracujące pod przewodnictwem sędziego.

Wdrożenie tych i innych rozwiązań powinno wiązać się z uruchomieniem w naszym kraju systemu kontroli jakości oraz ustanowieniem procedur monitorowania i oceny efektów ich realizacji. Instytut Transportu Samochodowego cały czas na bieżąco monitoruje to, co dzieje się w tym obszarze w różnych krajach Europy i świata. Mamy nadzieję, że niektóre z proponowanych przez nas rozwiązań uda się wdrożyć w Polsce.