Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
PPK_baner_gora_2.jpg

Samochód pijanego kierowcy jak karabin maszynowy

2014-05-27
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z Leszkiem Wieciechem, członkiem Rady Programowej Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego
 
Jak powinna wyglądać wzorcowa polityka korporacyjna w firmie dotycząca bezpieczeństwa zatrudnionych kierowców, uwzględniająca szczególnie kwestie ich trzeźwości?

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że podejmowane przez firmę działania nie powinny ograniczać się wyłącznie do kierowców zawodowych, ale dotyczyć także innych osób, które prowadzą samochód w celu wykonywania obowiązków służbowych, np. pracowników biurowych, a nawet członków zarządu. A więc przede wszystkim kompleksowe podejście – to jest fundament właściwie prowadzonej polityki dotyczącej bezpiecznej floty pojazdów.

Ponadto należy kłaść nacisk na edukację, na szkolenia, na uświadamianie pracownikom, czym ryzykują, decydując się na jazdę pod wpływem alkoholu. Takie zachowania powinny być zupełnie wyeliminowane we właściwie zarządzanej firmie. Znam przedsiębiorstwa, w których kierowcy pojazdów podpisują oświadczenia mówiące o tym, że drastyczne złamanie przepisów ruchu drogowego, a więc także prowadzenie samochodu po spożyciu alkoholu, będzie skutkowało natychmiastowym zwolnieniem z pracy. Myślę, że takie oświadczenie w dużej mierze wpływa na późniejsze zachowanie kierowców na drodze.

Wreszcie istotne jest także określenie konsekwencji, jakie wiążą się z jazdą po spożyciu alkoholu. Znam firmy, w których odpowiedzialność za wypadek obejmuje także osoby postawione wyżej w hierarchii przedsiębiorstwa. Nie tylko pracownik musi ponieść konsekwencje, lecz także jego przełożony, a czasem nawet przełożony przełożonego. Aby więc nie narazić się szefostwu, pracownik zachowuje się znacznie odpowiedzialniej, prowadząc samochód. Również kierownictwo przykłada dużą wagę do tego, by pracownicy wystrzegali się jazdy po alkoholu. Sami też powinni dawać przykład pracownikom, pokazywać, że również ich obowiązują zasady, które sami ustanawiają.

Bardzo ważne jest, żeby to był układ korzystny dla wszystkich, typowy układ win-win, w którym i firma, i pracownik zyskuje. Wiadomo, jakie są straty ponoszone z tytułu wypadków powodowanych przez nietrzeźwych kierowców. Jeśli więc pracownicy będą przestrzegać polityki firmowej, unikniemy tym samym kosztów leczenia i wszelkich innych działań, które trzeba podejmować w związku z popełnionymi wypadkami.

Jak powinna wyglądać ta edukacja, żeby przynosiła rzeczywiste rezultaty?

Zwróciłbym uwagę m.in. na regularne szkolenia, np. z funkcjonariuszami policji z sekcji drogowej. To naprawdę dużo daje. Z własnego doświadczenia wiem, że tego typu regularne zajęcia przynoszą efekty.

Dobre rezultaty daje też pokazywanie filmów prezentujących to, z czym mają do czynienia kierowcy złapani na prowadzeniu pod wpływem alkoholu – a więc materiały obrazujące cały proces reedukacyjny, badania psychologiczne itd. Takie filmy udostępniają w sieci organizacje pozarządowe działające zarówno w UE, jak i na świecie, zwłaszcza na antypodach w Australii czy Nowej Zelandii. Wszystko to po to, żeby uświadomić kierowcom, jak tragiczne konsekwencje może spowodować jazda już po wypiciu jednego kieliszka alkoholu.

Bardzo często podkreśla się brak świadomości tego, jak działa alkohol, ile trzeba czasu, żeby wyeliminować alkohol z organizmu, a zwłaszcza tę ogromną dysproporcję między decyzją, która wydaje się błaha, a konsekwencjami, które mogą być bardzo poważne.

Zgadza się. Wydaje mi się, że bardzo wielu kierowców w Polsce nie zdaje sobie sprawy ze wszystkich konsekwencji spowodowania wypadku po spożyciu alkoholu. O ile jesteśmy świadomi konsekwencji karnych, o tyle chyba niewielu kierowców wie, że nie otrzyma odszkodowania od ubezpieczyciela za wypadek spowodowany po spożyciu alkoholu. Co więcej, kierowca musi sam pokryć koszty leczenia osób poszkodowanych w wypadku. A to mogą być przecież kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych! Jeżeli ubezpieczyciel ofiary wypadku drogowego zdecyduje się wystąpić z roszczeniem do sprawcy, który prowadził po spożyciu alkoholu, to w zasadzie życie kierowcy, jak i jego rodziny legnie w gruzach.

Myślę, że wielu Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy. Tymczasem żyjemy w XXI w. i te mechanizmy rynkowe odgrywają znaczącą rolę. Mówiąc wprost: kieliszek alkoholu, za który zapłacimy kilka–kilkanaście złotych, może nas kosztować fortunę i doprowadzić do finansowej ruiny. Powinniśmy na to zwracać szczególną uwagę w kampanii edukacyjnej.

W kampanii zwracamy uwagę na to, że przed jazdą po alkoholu mogą uchronić także osoby postronne, np. współpracownicy. Takie sytuacje rodzą jednak dylemat: czy donieść na kolegę, który wsiada za kierownicę po alkoholu, i wykazać się lojalnością wobec pracodawcy, czy nic nie robić, by być lojalnym wobec kolegi?

W takich wypadkach musimy nauczyć się przełamywać pewne stereotypy i zahamowania. Muszę powiedzieć, że wyjątkowo zapadła mi w pamięć kampania społeczna prowadzona kilkanaście lat temu w Wielkiej Brytanii. To była reklama radiowa – starsza pani dzwoni na policję i mówi, że z takiej a takiej ulicy odjechał taki a taki samochód, a kierowca wypił wcześniej trzy piwa. Policja oczywiście przyjmuje zgłoszenie i dziękuje starszej pani. Kobieta odkłada słuchawkę i mówi: „Przecież nie mogłam pozwolić na to, aby mój wnuczek zrobił krzywdę sobie lub komuś innemu”. Babcia donosi więc na wnuczka.

W związku z tym musimy uświadomić sobie, że samochód jest jak broń. Gdyby na Nowym Świecie czy po krakowskim rynku ktoś strzelał bez opamiętania z pistoletu maszynowego, nie mielibyśmy wątpliwości, że trzeba powiadomić o tym policję i powstrzymać tego człowieka. A samochód to przecież równie niebezpieczne narzędzie, które może spowodować śmierć wielu osób. Jeżeli kierowca zachowuje się na drodze nieostrożnie, musimy reagować. Najpierw, w miarę możliwości, powinniśmy powiedzieć: „Słuchaj, odłóż kluczyki albo po prostu mi je oddaj, nie prowadź po alkoholu”. Gdyby to nie powstrzymało kierowcy, trzeba powiadomić policję, a następnie pracodawcę. Musimy przełamywać pewne stereotypy, przestać bać się reagować.