Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
PPK_baner_gora_2.jpg

Rezygnuję z picia, bo jutro prowadzę

2014-05-23
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z dr. Ryszardem Ciborem, psychologiem transportu
 

Zajmuje się Pan badaniem skłonności kierowców do podejmowania zachowań ryzykownych na drodze, w tym jazdy po alkoholu. Czy Ci kierowcy zdają sobie sprawę z ryzyka, które podejmują?

Powiedziałbym, że mamy trzy kategorie kierowców. Ci pierwsi są nieświadomi zagrożenia, jakie stwarzają – nie wiedzą, jak działa alkohol, jak długo się rozkłada, i w związku z tym przedwcześnie dochodzą do wniosku, że nie ma go już w organizmie. Ci kierowcy czują się niewinni i bywają zaskoczeni wynikiem kontroli alkomatem.

Drugi typ kierowców to osoby, które widzą zagrożenie, ale definiują je wyłącznie jako ryzyko złapania przez patrol, nie wiążą zaś zagrożenia z destrukcyjnym działaniem alkoholu i jego wpływem na ich jazdę samochodem.

I wreszcie mamy kierowców, którzy wiedzą, że alkohol rzeczywiście działa destrukcyjnie, a mimo to decydują się na jazdę. To, dlaczego tak się zachowują, zależy od motywu, jakim się kierują. Są tacy, którzy po prostu lubią podniecenie związane z ryzykiem, lubią adrenalinę we krwi. Fakt, że znowu im się udało, poprawia im nastrój. Kierowcy, którzy świadomie ryzykują, żeby odczuwać przyjemność z tego powodu, stanowią jednak stosunkowo nieliczną grupę.

Porozmawiajmy zatem o tych, których jest więcej. Jak ich powstrzymać?

Są tacy kierowcy, którzy ryzykują w imię jakiejś wyższej konieczności, np. tłumaczą sobie: „muszę przecież dotrzeć do domu”, „muszę iść do pracy”, „muszę dowieźć rodzinę, poświęcę się, może się uda, może nie spowoduję wypadku”. Myślę, że te osoby warto edukować. A w jaki sposób? Ja bym zwrócił uwagę na konieczność edukacji dotyczącej alkoholu i jego działania na organizm człowieka. Na forach internetowych ludzie wypisują niesamowite głupstwa na temat tego, jak można szybko wytrzeźwieć.

Ludziom brakuje rzetelnej wiedzy – nie tylko kierowcom, lecz także rodzinie, znajomym, którzy mogliby odegrać znaczącą rolę w powstrzymaniu nietrzeźwego kierowcy. Gdy bowiem dochodzi do tragedii, uważam, że otoczenie powinno czuć się moralnie współwinne temu, że dopuściło do jazdy po alkoholu. Zwłaszcza że krytycyzm człowieka, który wypije alkohol, ulega zmniejszeniu i zmienia się percepcja samego siebie oraz okoliczności. Kierowca, który jest rozluźniony, wesoły, pełen optymizmu, nie jest w stanie właściwie ocenić sytuacji. Rola otoczenia wydaje się wówczas nie do przecenienia.

Czy możemy mówić o współodpowiedzialności tych, którzy w porę nie zareagowali?

Myślę, że tak. Jeżeli więc widzimy, że ktoś zamierza popełnić przestępstwo, jakim jest prowadzenie po pijanemu, powinniśmy niezwłocznie reagować. Niestety nie zawsze tak się dzieje.

Należałoby kłaść również nacisk na odpowiedzialność moralną, na wzbudzanie poczucia, że takie zachowanie jest nieodpowiedzialne, sprzeczne z etyką, a nawet z wartościami chrześcijańskimi.

Można odwoływać się do sumienia osób, które pozwalają na takie zachowanie.

Tak. W końcu głos sumienia może mieć olbrzymi wpływ na zachowanie człowieka. Myślę, że jeśli utrwalilibyśmy takie normy postępowania w  umysłach  ludzi, to byłoby to bardziej skuteczne, niż wszelkie inne sposoby zapobiegania jeździe po alkoholu.

Wspomniał Pan, że brakuje edukacji na temat działania alkoholu. Gdzie taką wiedzę najlepiej upowszechniać?

Myślę, że warto wprowadzić zasadę informowania o wpływie alkoholu na sprawność psychofizyczną człowieka  podczas  badania kierowców przez psychologów – takie badania są zresztą obowiązkowe w przypadku kierowców zawodowych. Psycholog powinien wytłumaczyć, jak alkohol działa na organizm człowieka, jak wpływa na naszą percepcję w czasie jazdy samochodem. Do tego celu można by używać tzw. alkogogli, czyli okularów, które po założeniu pokazują, jak wygląda sprawność psychofizyczna nietrzeźwego kierowcy. Takie praktyczne działania robią większe wrażenie na kierowcach niż długie wykłady na temat jazdy po alkoholu.

Czy taki kurs powinien odbywać się w trakcie nauki jazdy dla kierowców niezawodowych?

Na pewno. To powinien być żelazny punkt programu, a alkogogle można by stosować także na placu manewrowym.
Tę wiedzę trzeba sączyć ludziom systematycznie, przez dłuższy czas, aby zapadła im wręcz w podświadomość, żeby naturalne stało się myślenie: dziś rezygnuję z picia, bo jutro prowadzę. To jednak wymaga czasu, konsekwencji i określonego programu na lata.